Kartka z Afryki
Nasz współpracownik Sławek, odwiedził w lutym i marcu Afrykę, a w niej sierocińce w Kenii i Ugandzie, które niektórzy z nas sponsorują. Przesłał relację i trochę zdjęć, które prezentujemy;
Zarówno Hope for Children Center, jak i Glory’s Children Center, są na wsi. W tym pierwszym pastor Maurice, opiekujący się sierocińcem, przyjął ponad 400 dzieci, mimo iż miejsca jest na niewiele ponad 200. Jest ponad 200 dziewczyn i ok.190 chłopaków. Mają własną szkołę podstawową i średnią. Pastor próbuje żyć tam jak najtaniej, bo dzieci czekających za bramami nie brakuje nigdy. W Kenii wielu ,,pasożytów” żyje z pomocy dla sierot, wykorzystując środki przysyłane z zagranicy. Marice inwestuje w dzieci, ale stale jest to za mało, ponad 2 mln osób, głównie dzieci, w samej Kenii potrzebuje wsparcia. U Maurice’a, w Hope Center najbardziej mi się podobało. Są tam sobotnie nabożeństwa, jest to swego rodzaju centrum adwentystyczne, wybudowali studnię, mają swoją uprawę ananasów, papai, starsze dzieci się opiekują młodszymi, mają swych własnych nauczycieli. Z kolei Glory’s Children Center ma ok.200 dzieci, prowadzi je Moses Nyamora. Wszędzie dzieci jest ponad stan. Są i chłopcy i dziewczyny. Rano jedzą owsiankę, na obiad kukurydzę i fasolę. Wstają ok. 5.00, czytają, śpiewają.
Zarówno Hope for Children Center, jak i Glory’s Children Center, są na wsi. W tym pierwszym pastor Maurice, opiekujący się sierocińcem, przyjął ponad 400 dzieci, mimo iż miejsca jest na niewiele ponad 200. Jest ponad 200 dziewczyn i ok.190 chłopaków. Mają własną szkołę podstawową i średnią. Pastor próbuje żyć tam jak najtaniej, bo dzieci czekających za bramami nie brakuje nigdy. W Kenii wielu ,,pasożytów” żyje z pomocy dla sierot, wykorzystując środki przysyłane z zagranicy. Marice inwestuje w dzieci, ale stale jest to za mało, ponad 2 mln osób, głównie dzieci, w samej Kenii potrzebuje wsparcia. U Maurice’a, w Hope Center najbardziej mi się podobało. Są tam sobotnie nabożeństwa, jest to swego rodzaju centrum adwentystyczne, wybudowali studnię, mają swoją uprawę ananasów, papai, starsze dzieci się opiekują młodszymi, mają swych własnych nauczycieli. Z kolei Glory’s Children Center ma ok.200 dzieci, prowadzi je Moses Nyamora. Wszędzie dzieci jest ponad stan. Są i chłopcy i dziewczyny. Rano jedzą owsiankę, na obiad kukurydzę i fasolę. Wstają ok. 5.00, czytają, śpiewają.
Z kolei w Ugandzie ośrodki są na uboczu miast, w Mbale i Kiboga jest po 50 dzieci, w Ugandzie jakość życia jest trochę lepsza niż w Kenii. Też jedzą podobnie, ale dzieci uczą się w szkołach publicznych. Pastor Mukhooli prowadzi te sierocińce i zawozi dzieci do szkoły. Te miejsca w Ugandzie wynajmują, w Kenii teren gdzie są sierocińce należy do Hearthtohearth.
Dzieci trochę chorują bo są problemy z żywnością. Dzieci kończą szkoły średnie i uczą się dobrze. Ale by studiować potrzebują sponsorów. Studia w Kenii są płatne. Niestety pieniędzy stale brakuje.
Sławek

Pieniędzy stale brakuje, a kryzys na Zachodzie rośnie, u nas zresztą też. Sławek zrobił wiele zdjęć pokazujących biedę w Afryce, zwłaszcza małe dzieci nie mające rodziców, których zabrały głównie choroby. Dzięki naszej pomocy z Polski, głównie przez wierzących przyjaciół, już ponad 30 sierot znalazło przybranych rodziców, sponsorujących ich życie i edukację. Jakub napisał; Czystą i nieskalana pobożnością przed Bogiem i Ojcem jest to: nieść pomoc sierotom i wdowom w ich niedoli i zachować siebie niesplamionym przez świat. Dziękujemy wszystkim wspierającym nasze dzieci.
Prawda na czas obecny

